Cześć, mieszkam w Bandon. Mam wolnosc, szlachetnosc, madrosc i piekno. Brakuje mi drugiej polowy z ktora moglbym dzielic radosci i smutki. Chcialbym zakochac sie, potrzymac za rece, trzymac w uscisku. Starzenie sie w samotnosci jest pozbawione sensu. Nie lubie glosnych miejsc, takie zabawy w nocnych klubach lubilem 10 lat temu. Nie toleruje przemocy, nie upijam sie do nieprzytomnosci co tydzien. Mam swoj maly swiat i jestem gotowy obrocic go o 180 stopni. Nic mnie nie trzyma. Zycie bez zobowiazan po 1,5 roku wydaje sie bez znaczenia. Najwyzsza pora by pomyslec o przyszlosci.
Nie lubiacej glosnych night clubow, a za to uwielbiajacej wspolne ogladanie zachodow i wschodow slonca. Nie bojacej sie gotowac i lubiacej pozadek. Gotowej na wspolne mieszkanie i chcacej przedluzyc swoj rod o przynajmniej dwa dodatkowe tupania po domu.
Lubie dobrze zjesc, swietnie gotuje. Czas wolny poswiecam na tworzeniu muzyki, a jak brakuje weny to czytam ksiazki. Moze to dziwne, ale nie jestem ani kibicem, ani nie lowie ryb. Uwielbiam prowadzic moje auto, ale zawsze robie to z rozsatkiem, duzo naogladalem sie wypadkow.